sobota, 20 grudnia 2014

Rozdział 6

- To jak, kiedy wracasz?
- Um, jakoś w niedzielę. - odpowiedziała wkładając ostatnią torbę do bagażnika po czym go zamknęła.
Moja mama wyjeżdża do ciotki, która urządza jakiś zjazd rodzinny. Wiadomo, zleci się tam całą moja rodzinka, a połowy osób za pewnie nie znam, i zaczną się miliony pytań. Nie, nie bardzo mnie to przekonuje. Nie lubię takich spędów.
- Cassie, wiesz że ci ufam... - złapała mnie za ramiona.
- Tak mamo, będę grzeczna nie martw się. - wywróciłam oczami i zaśmiałam się.
- Moja dziewczynka, będę za tobą tęsknic - przytuliła mnie na pożegnanie.
- Ja też, baw się dobrze. - odparłam, gdy już się ode mnie oderwała.
Pomachałam jej na odchodne. Wsiadła do samochodu i odjechała.
No to mam chatę wolną.
                                                             ♥~♥~♥
  Większośc nastolatków zadzwoniłą by do wszystkich znajomych i urządziła wielką imprezę. Ale nie ja. Ja wolałam pobawic się w kucharkę i upiec ciastka. Nie jestem mistrzynią w gotowaniu, ale nabrała mnie ochota na brownies. Cóż, zazwyczaj więcej mąki jest na mnie niż w cieście. Kończyam właśnie moje wypieki, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Patrzę się nie pewnie, ale gdy dżwięk rozlega się ponownie podchodzę do drzwi i je otwieram. Moim oczom ukazuje się Harry. Nie mam pojęcia po co tu przyszedł.
  Patrzę się na moje ubranie, które jest całe od mąki, a potem spoglądam na niego.
- Hej - mówię. Harry stoi z rękami w kieszeniach, ma na sobie czarne spodnie, białe conversy i T-shirt. Jego loki opadają mu czoło, przez co wygląda jeszcze bardziej niesamowicie. Och.
- Cześc. - odpowiada, uśmiechając się.
Otwieram szerzej drzwi.
- Wejdź - odburknęłam niepewnie.
  Harry przekracza próg, więc zamykam zanim drzwi. Kieruję się szybko do kuchni, zdejmuje fartuch który jest cały brudny i otrzepuję ręce.
- Po co przyszedłeś? - pytam, trochę niegrzecznie.
Harry wydyma dolną wargę.
- Myślałem że się ucieszysz. - obchodzi barek i przypatruje sie moim ciastkom. Spogląda na mnie pytająco.
- Mama wyjechała na weekend. - wzruszam ramionami. - Częstuj się.
  Niepewnie podnosi jedno ciastko do ust - Nie otruje sie tym? Ponownie wzruszam ramionami, a on decyduje sie jednak posmakowac.
- Niezłe. - mówi na co mu dziękuję. - A więc, masz wolną chatę i pieczesz ciastka? - unosi jedną brew.
- Hm, jak widac. - mokrą szmatką ścieram pozostałości mąki z blatu, biorę talerz z ciastkami i idę do salonu.  Harry idzie za mną, rozgląda się dookoła z ciekawością. Jego uwagę przykuwają zdjęcia które stoją na komodzie. Podchodzi i bierze jedno z nich, na którym jestem ja, moja siostra Emily i przyjaciółka Megan. Miałyśmy wtedy po 10 lat.
- Urocze - mówi - Ta pośrodku to jesteś ty, poznaje Cię. Ale nie wiem kim są te pozostałe dziewczyny? - spogląda na mnie.
- Ta po prawej to moja siostra, a po lewej przyjaciółka.
- Hm, nie jesteście podobne z siostrą. Nic nie wspominałaś że masz siostrę, właściwie gdzie ona jest?
- Ta.. jest bardziej podobna do taty. Bo nie pytałeś, och, wyjechała na chwile do swojego chłopaka. - odburknełam.
- A twój tata gdzie? - znowu pyta., patrząc na inne zdjęcia.
- Ugh, a nie zadajesz przypadkiem za dużo pytań? - pytam poirytowana, podchodzę do niego i wyrywam mu zdjęcia. Harry podchodzi do mnie, blisko, bardzo blisko, a moje serce zaczyna bic szybciej. Wkurzyłam go? Jego ręka sięga do mojej twarzy, a ja natychmiastowo się odsuwam. Chłopak patrzy zdziwionym wzrokiem na mnie.
- Myślałaś że Cię uderzę? - pyta. Spuszczam głowę w dół. Muska kciukiem mój nos, śmiejąc się.
- Czemu się śmiejesz? - patrzę na niego i ściągam brwi. - Mąka. Nie mogłem na to patrzc. - tłumaczy. Och. Nagle zaczyna wibrowac jego telefon. Wyciąga go, spogląda na ekranik telefonu, nagle się spiął i to on zmarszczył brwi.
- Poczekaj - burknął, i opuścił salon.
Postanowiłam usiąśc, i zaczełam nasłuchiwac o czym rozmawia. Tak wiem że nie powinnam, ale to nie moja winna że on sie tak drze a ja jestem ciekawska.
- Chyba sobie ze mnie kurwa żartujesz?! Jak to... nie, nic nie rób... nie, zostaw to!... sam do niego zadzwonie!... cholera, nie nie potraficie sami załatwic. Dobra.. zaraz tam będę.
Usłyszałam jego kroki i szybko poprawiłam się na kanapie. Zadzwonic do kogo? Co załatwic? Był chyab nieźle wkurzony. Nic nie rozumiałam z tej rozmowy.
- Um, przepraszam cię ale musze już leciec. Zobaczymy się później piękna. - podszedł, szybko pocałował mnie w policzek i wyszedl z mieszkania. Po chwili usłyszałam jak z piskiem opon rusza z podjazdu.

_____________________________________________________________________________
Witam was kochane po jakże długiej przerwie! No, trochę mnie tu nie było. Ale niestety, nauka daje się we znaki! Nie raz po prostu brakowało weny lub czasu i tak się dłużyło aż do teraz. No ale postaram sie już regularnie dodawac rozdziały, ze względu dl atego ze dopadła mnei na prawde mega wena no i mamy przerwe świąteczną! Życzę wam misiaczki Wesołych Świąt i mam nadzieje że się rozdział podoba! :*:*
~ Lola xoxo
PS. Przepraszam za wszelkie błędy i literówki, pisałąm na szybko :)



środa, 27 sierpnia 2014

Główna bohaterka

A więc, postanowiłam że zmienię główną bohaterkę :D WIEM, WIEM że nie powinnam tak nagle zmieniac ale mam Swoje powody :) Nie gniewajcie się ;* XOXO ~ Lola



<= główna bohaterka wcześniej


<= Główna bohaterka teraz

Rozdział 5

    W końcu dojechaliśmy do nieznanego mi miejsca. Wiedziałam tylko, że znajdował się niedaleko plaży, a otaczał go las. W sumie to i lepiej, ponieważ lubię takie miejsca.
     Harry wyszedł pierwszy z auta, aby otworzyć mi drzwi. Byłam szczerze zaskoczona, bo niewielu facetów w naszych czasach zdobyłoby się na taki "wyczyn". Podał mi rękę i pomógł wysiąśc. Szliśmy kamienną ścieżką przez niewielki iglasty las.
     Brunet, trzymając mnie za rękę, pociągnął za sobą. Byłam trochę zdziwiona tym gestem. Ruszyłam, starając się dotrzymać mu kroku. W gruncie rzeczy byłam bardzo mała w porównaniu do niego, więc robił o wiele większe kroki ode mnie. Pewnie wyglądało to komicznie. Chłopak, który idzie śpiesznie i ciągnie za sobą dziewczynę, która niemal biegnie żeby iść w równym tępie.
     Szliśmy w ciszy. Po chwili dostrzegłam drewniany domek na wielkiej polanie i małe punkciki. Usłyszałam także szum morza i świergot ptaków. Gdy byliśmy coraz bliżej wszystko było bardziej widoczne. Chłopak zaprowadził mnie za drewniany domek, a mnie aż zaparło dech w piersiach.
 - Ta-da! - roześmiał się.
    Zaczęłam się rozglądać z uśmiechem na twarzy. Pod wielkim drzewem rozstawiony był stolik z białym obrusem i krzesłami. Stół był już nakryty. Na środku stał wazon z czerwonymi różami, które pasowały do serwetek. Stały też świeczki, które nadawały romantyczny nastrój. Było też stąd całkiem blisko do plaży.
  Spostrzegłam też gitarę, opartą o drzewo.
 - Twoja? Myślałam że grasz na pianinie? - zapytałam.
 - Nie tylko. - odparł, uśmiechając się. Usiadł na trawie i pokazał ręką abym również usiadła. Tak też zrobiłam. Harry wziął na swoje kolana gitarę i zaczął grać jakąś piosenkę o smutnej rytmie, ale radosnym tekście. Wsłuchiwałam się w rytm melodii i jego słowa. Jego głos i dźwięk gitary wywoływały uśmiech na mojej twarzy.
                                                 
                                                                                 ♥~♥~♥

    Po kolacji poszliśmy na spacer. Spacerowaliśmy po plaży. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Świetnie się rozumieliśmy. Harry ciągle mnie rozśmieszał, uwielbiałam jego śmiech.
    Niebo było całkowicie czarne, a księżyc świecił w całej okazałości i rzucał delikatny blask, na niebie pojawiły się też miliardy białych punkcików. Wydawały się być tak blisko, a w rzeczywistości dzieliły je miliony kilometrów. Tak spacerując doszliśmy na molo. Nagle poczułam jak Harry obejmuje mnie w pasie i przerzuca mnie przez ramie jednym sprawnym ruchem.
 - Harry, co ty robisz?
 - Co powiesz na małą kąpiel? - uśmiechnął się szeroko, dochodząc do końca pomostu.
 - Oszalałeś?! Ja nie umiem pływać! - krzyknęłam jak histeryczka i próbowałam się jakoś wyrwać, ale trzymał mnie zbyt mocno. On naprawdę miał zamiar wskoczyć ze mną do tej wody. Pobladłam jak ściana.
 Harry zaczął się tylko śmiac.
 - To wcale nie jest śmieszne - udawałam obrażoną.
 - Jesteś bardzo urocza, gdy się złościsz. - w uśmiechu ukazał swoje dołeczki, sprawiając, że się zarumieniłam. Przyznaję, że miałam ochotę pocałować go w te dwa policzki. Księżyc delikatnie oświetlał jego twarz przez co wyglądał jeszcze piękniej.
 - Powinniśmy już iść- powiedział i postawił mnie na ziemię ponownie łapiąc za rękę i kierując się do samochodu.

                                                                         ♥~♥~♥

Około północy dotarliśmy pod mój dom.
 - Dzięki za dzisiaj, dobrze się bawiłam.
 - Ja również się dobrze bawiłem. - odparł z uśmiechem.
 - Dobranoc, Harry. - powiedziałam
 - Dobranoc, Cassidy. - nachylił się i cmoknął mnie w czoło. Uśmiechnęłam się lekko.
 Złapałam za klamkę i wyszłam z samochodu. Jeszcze przez chwilę patrzałam jak samochód Harry'ego znika za rogiem ulicy i potem poszłam do domu.

__________________________________________________________________________
Rozdział wyszedł krótki ale mam nadzieję że się podoba :) Liczę na komentarze! :D
XOXO ~ Lola

niedziela, 17 sierpnia 2014

Przepraszam

BARDZO, BARDZO PRZEPRASZAM za tak długą nie obecność tutaj. Jestem cały czas w rozjazdach, a oprócz tego dolega mi straszny brak weny ;// mam nadzieje że do końca miesiąca uda mi się dodać kolejny rozdział. Mam też nadzieje że mi to wybaczycie. ;*

XOXO ~ Lola

czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 4

    Obudziłam się z silnym bólem głowy. Otworzyłam powoli oczy, lecz musiałam je szybko zamknąć, ponieważ słońce wpadające do pokoju boleśnie mnie oślepiło. Czułam się okropnie. Ból głowy i suchość w gardle. To nie może być nic innego, niż kac. Powoli wstałam i udałam się do kuchni, by napić się wody i wziąć coś na ten cholerny ból głowy.
    W kuchni wzięłam tabletkę, po czym z trudem popiłam wodą. Na mojej twarzy pojawiło się obrzydzenie. Nie znosiłam tabletek, głównie dlatego, że były gorzkie. Odstawiłam szklankę do zlewu i ruszyłam do pokoju. Gdy weszłam od razu zamknęłam za Sobą drzwi i powolnym krokiem przemierzyłam pokój, docierając do łazienki. Zdjęłam bieliznę i weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę, która spływała po moim ciele. Cały czas w moich myślach siedział Harry. Jego idealna twarz, piękne, brązowe loki okalające jego twarz, zapach jego wody po goleniu... Ilekroć próbowałam o nim zapomnieć, on znowu się pojawiał.
   Zakręciłam kurek z wodą i wyszłam spod prysznica, założyłam bieliznę i poszłam do pokoju. Ubrałam się, do tego wysuszyłam włosy i umyłam zęby. Poczułam ssanie w brzuchu więc zbiegłam po schodach na dół do kuchni by zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie płatki na mleku, bo w sumie nic innego nigdy nie jadałam na śniadanie. W kieszeni nagle poczułam wibrowanie. Komórka. SMS. Wyjęłam telefon z kieszeni by sprawdzić od kogo, o dziwo nie znałam tego numeru:
Od: Nieznane
"Hej piękna. Porywam Cię dzisiaj o 19 :* Harry xx."
    Chwila .. Skąd on ma mój numer i wie gdzie mieszkam? No tak, musiałam mu pewnie wczoraj podać, żeby odwiózł mnie do domu. Postanowiłam od razu zapisać sobie jego numer.
Do: Harry X
"Okey, a gdzie mnie zabierasz? :D"
Od: Harry X
"Niespodzianka xx. Widzimy sie o 19 piękna."
Nie ukrywam byłam strasznie podekscytowana a w moim brzuchu aż roiło się od motyli.
♥ ~ ♥ ~ ♥
     Zbliżała się już godzina 19. Szczerze, to nie mogłam się doczekać naszego spotkania. Byłam ciekawa gdzie zabierze mnie brunet. Zauważyłam, że jak sie uśmiecha mnie słodkie dołeczki, do tego takie hipnotyzujące zielone oczy. Wnet po pokoju rozległo się pukanie do drzwi a do pomieszczenia weszła moja siostra Emily.
- Wybierasz się gdzieś? - zapytała.
- Ta. - odpowiedziałam przeglądając ciuchy w szafie.
- Mhm. A gdzie i z kim?
- A nie jesteś za ciekawa siostrzyczko?
- Może. No mów. - uśmiechnęła się szeroko.
- Poznałam kogoś. - uśmiechnęłam się na myśl o Harrym.
- Czyli idziesz z chłopakiem? Myślałam że po rozstaniu z Brian'em sie nie pozbierasz a tu proszę. - powiedziała zdziwiona. - To jak mu na imię? - ciągnęła.
- Ma na imię Harry. A Brian to przeszłość.
- Harry? Harry Styles?
- Tak. Znasz go? - odwróciłam się w jej stronę.
- Raczej każdy go zna. Niezły jest, ale radziła bym ci na niego uważać. - odparła i wyszła z pokoju.
     Po części nie rozumiałam o co jej chodziło. Mam na niego uważać? Niby czemu? Nie będę sie tym na razie zawracać głowy. Spojrzałam na zegarek, było w pół do osiemnastej. Miałam półtorej godziny żeby sie przygotować. Musze przyznać że chce zrobić jak najlepsze wrażenie. Wybrałam beżową sukienkę przed kolano z delikatnego materiału z czarną kokardką w pasie. Do tego założyłam czarne szpilki, wcześniej nałożyłam nie za mocny makijaż, wzięłam jeszcze torebkę i ruszyłam do wyjścia. Gdy wyszłam pod mój dom akurat podjechał Harry swoim czarnym Rangę Roverem. Ujrzałam jak brunet wysiada z samochodu. Na sobie miał biały T-shirt, do tego czarne rurki i pantofle. Na głowie miał artystyczny nieład. Stanął przy drzwiach od strony pasażera i odtworzył drzwi najwidoczniej czekając na mnie.
- Witaj Cass. - powiedział z chrypką w głosie uśmiechając się szelmowsko.
- Witaj Harry. - odparłam również się uśmiechając.
Wsiadłam zgrabnie do samochodu by się nie potknąć ponieważ miałam wysokie szpilki. Harry zamknął drzwi i zaraz usiadł koło mnie.
- Więc mogę teraz wiedzieć gdzie mnie zabierasz?
- Już ci mówiłem, niespodzianka.
___________________________________________
Witam kochane! :D Nareszcie jest kolejny rozdział :) Co prawda rozdział jest słaby ponieważ dolega mi brak weny ;-; ale mam nadzieje że wam się podoba. I mam do was prośbe, czy dalibyście dobić tutaj do 5 komentarzy? To naprawdę dla mnie ważne :*

PS. Pojawiła się nowa bohaterka, chodzi mi o przyjaciółkę Cassidy. :) Jest już dodana w zakładce Bohaterowie.
XOXO ~ Lola x

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 3

       Gdy dotarłyśmy, w oczy rzucił mi się ogromny, kilkupiętrowy budynek, z którego nawet z oddali słychać było dudniącą muzykę. Na zewnątrz było sporo ludzi. Szłyśmy z Meg w kierunku wejścia, wstęp był za darmo. Gdy weszłyśmy do środka impreza trwała już w najlepsze, a mnie od razu doszedł smród wszystkiego, co najgorsze. Dlatego właśnie nie lubiłam takich lokali: odór używek, potu i coś jakby stęchlizna. Megan, próbując przekrzyczeć muzykę, powiedziała, że idzie na parkiet, na co odpowiedziałam skinieniem głowy.
        W tłumie ujrzałam znajomą mi twarz... mój były chłopak - Brian! Ale nie tylko to przykuło moją uwagę. Koło niego stała dziewczyna która nie była mi obca, a wręcz przeciwnie. Rachel Cross. Nigdy jej nie lubiłam tak samo jak ona mnie, zwykła dziwka. Już dawno wyrobiła sobie opinię w naszej szkole, a pomimo to, chłopcy nie odstępowali jej na krok.
       Czyli że podczas gdy ja całymi dniami i godzinami użalałam się nad sobą, odcinałam się od świata i myślałam, że moje życie jest zrujnowane, on najzwyczajniej w świecie zabawiał z tą szmatą?! "Cass, jak mogłaś być taką idiotką i być tak głupia i naiwna, żeby zakochać się w takim dupku?" Czułam, jak powoli zbiera mi się na płacz. "Cass, ogarnij się!" Nie wiedząc, co mam ze sobą zrobić - udałam się do baru.
       Siedziałam i rozglądałam się dookoła, szukając mojej przyjaciółki wzrokiem. Nigdzie jej nie widziałam. "Pewnie nieźle baluje i wyrywa chłopaków, jak to ona. Przynajmniej ona dobrze się bawi". Co jakiś czas spoglądałam w miejsce, gdzie bawił się mój były chłopak. Nie wiem, dlaczego. Pewnie z ciekawości, zazdrości albo tęsknotą. Stawiałam na to drugie.
       Postanowiłam zamówić sobie drinka. Barman po krótkiej chwili wręczył mi zielono-różowy napój w szklanym kieliszku. Przyglądałam się mu niepewnie, jakby z nadzieją, że może ktoś wsypał tam truciznę i nie będę musiała więcej przyglądać się tej dwójce, która tańczyła tam w rogu sali. Wzięłam ostrożny łyk napoju, by za chwilę wypić go całego duszkiem. 
  - Hej, piękna. - usłyszałam znajomy głos po mojej lewej stronie.
Podniosłam głowę i ujrzałam bruneta z burzą brązowych loków na głowie. Skąd ja go kojarzę?
  - Hej. To do mnie było? - spytałam lekko zdziwiona. 
  - No, tak. - uśmiechnął się zawadiacko, ukazując swe urocze dołeczki.
  - Jestem Harry, pamiętasz mnie? - spytał, unosząc jedną brew, a gdy rzuciłam mu nierozumne spojrzenie, ciągnął - wczoraj wpadłem na ciebie, a ty mnie spławiłaś - rzucił minę zbitego psiaka.
   - Tak, kojarzę cię. - uśmiechnęłam się - ale spokojnie, wybaczyłam ci. - zaśmiałam się. - Jestem Cassidy, ale wszyscy mówią na mnie Cass - dodałam.
   - No to w takim razie bardzo mi miło, Cass. - ukłonił się, udając dżentelmena z XVI wieku.
   - Mi również.
   - Napijesz się czegoś może? - spytał, przywołując skinieniem palca barmana.
   - Z chęcią. - odparłam.
***
        Rozsialiśmy się w loży. Muszę przyznać, że cudownie się bawiłam w towarzystwie Harry'ego. Rozmawialiśmy, tańczyliśmy, no i piliśmy. Dowiedziałam się o nim kilku rzeczy. Z tego co pamiętam, to jeździ na motorze no i w wolnym czasie śpiewa pod prysznicem.  Był naprawdę uprzejmy, miły i zabawny. A jego wygląd po prostu powalał. Sprawdziłam godzinę, dochodziła druga. Czas strasznie szybko śpieszył.
  - Przepraszam Harry, ale muszę już iść. - powiedziałam niechętnie.
  - W takim razie cię odprowadzę.
  - Nie, dzięki, muszę jeszcze poszukać przyjaciółki.
        Zaczęłam się powoli oddalać, gdy nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za rękę. Odwróciłam się gwałtownie.
  - Spotkamy się jeszcze? - spytał z szelmowskim uśmiechem Harry.
  - Oczywiście. - odparłam, delikatnym uśmiechając się.
      Harry złapał moją rękę, przyłożył do ust i złożył delikatnego całusa na wierzchu mojej dłoni. A potem, pochyliwszy się nade mną, wyszeptał mi do ucha:
  - W takim razie do zobaczenia. - i zniknął mi z pola widzenia.

_____________ __________
Mam nadzieje że się podoba :) Jeżeli przeczytałeś zostaw komantarz <3

piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 2

     Siedziałam na parapecie zaglądając przez okno. Patrzyłam pustym, odizolowanym wzrokiem na uciekających ludzi przed deszczem. Przypominali mi mrówki, które biegają szybko we wszystkie strony. Zabawne. Ludzie są tacy głupi.

*wspomnienie*

''  - Masz, załóż - powiedział, podając mi swoją czarną, skórzaną kurtkę.
  - Po co? - odpowiedziałam, uśmiechając się. Wiedziałam o co mu chodzi, ale nie chciałam tego okazywać. Niech się chłopak pomęczy.
  - Pada deszcz, przecież widzę ze jest ci zimno.
  - Nie prawda. - Zaśmiałam się lekko.
 Odsunęłam się od niego o kilka kroków. Zatrzymałam się, rozłożyłam ręce w błogim geście, spojrzałam w niebo, przymknęłam powieki i pozwoliłam by krople deszczu spadały na moje policzki, rozbijając się na mniejsze, by w końcu spłynąć z mojej zarumienionej z wilgoci twarzy.
    Poczułam jego ciepłe, stanowcze dłonie na mojej talii.
 - Przeziębisz się. - mruknął z czułością i troską zarazem, dotykając delikatnie wargami płatka mojego ucha.
 - Nie obchodzi mnie to - ukazałam moje dołeczki w szerokim uśmiechu, patrząc w jego piękne turkusowe oczy.
  Deszcz nie przestawał padać , a moje już całkiem mokre włosy przylegały do moich policzków.
  Odgarnął opuszkami palców kosmyk włosów za ucho i delikatnie musnął moją dolną wargę, by następnie nasze języki mogły splątać się w namiętnym pocałunku. ''

     Mogłam tak przywoływać wspomnienia związane z nim dniami i nocami. Nienawidziłam go za to że mnie zostawił, odszedł bez jakiegokolwiek wytłumaczenia. Nienawidziłam go za to ze muszę tak cierpieć. Ale i tak miałam cichą nadzieje że on jednak wróci. A co gorsze - im bardziej próbowałam go znienawidzić, tym bardziej czułam, że go potrzebuję. Czułam, że go kocham i nie mogłam temu zaradzić. Niestety.
     Byłam już całkowicie pusta w środku. Nie miałam w sobie wiary. Miałam jednak nadzieję, a to wyniszczało mnie od środka. Dlaczego on mi to zrobił? Wiedział, że byłam zdolna poświęcić dla niego WSZYSTKO. Nawet moje życie.
    A on po prostu bawił się moimi uczuciami.
    Moją godnością.
    Mną.
     Nagle z zamyśleń wyrwał mnie trzask drzwi mojego pokoju, w którym zaraz pojawiła się moja przyjaciółka, Megan.

  - Hej, kochanie. - Podeszła, siadając obok mnie.
  - Cześć - odpowiedziałam, nie uraczając jej moim spojrzeniem.
  - Nie odzywałaś się do mnie już tyle czasu. - powiedziała zatroskana, dotykając mojego ramienia, jakby chciała, żebym się otrząsnęła - zamykasz się w sobie. Martwię się o ciebie. - Patrzyła na mnie , chciała mi pomóc.
  - Przykro mi Meg, ale nie możesz. Chyba nikt nie może... - powiedziałam cicho.
  - Cass, porozmawiasz ze mną? - spytała.
  - Nie mam ochoty. - burknęłam. Byłam za słaba psychicznie na rozmowę z nią. Najpierw musiałam sama wszystko poukładać w swojej głowie, a dopiero potem zgłaszać się po pomoc.
     Megan była jednak uparta, jak sobie coś ubzdura, to już nie jest z nią tak łatwo. Po prostu mam dosyć pytań jak się czuję. Wolę żyć w swoim świecie. Nawet jeżeli mam tam bardziej cierpieć i nigdy więcej się nie odezwać.
  - Cass, przestań żyć przeszłością i zacznij żyć na nowo! Chcę z powrotem tą dawną Cassidy, która się ciągle śmiała i wygłupiała. - przytupnęła nogą w ramach protestu, jak małe dziecko. - bo teraz widzę dziewczynę, której szare komórki wygasły, więc nie potrafi myśleć logicznie. - zamyśliła się - ej, ty może masz autyzm? Psycholog i psychiatra Megan wkracza do akcji!
    Megan zeskoczyła z ogromnego parapetu, wzięła pierwszy lepszy przedmiot, który miała pod ręką i udawała, że bada mnie i moją głowę. Aż trudno było mi się nie roześmiać.
  - Megan nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham i doceniam to co dla mnie robisz - uśmiechnęłam się lekko.
  - Wiem! Dlatego idę dzisiaj na wixe. A ty idziesz ze mną. - skrzyżowała ręce na piersi.
  - Chyba zwariowałaś. Dobrze wiesz ze nie przepadam za imprezami. - odparłam zirytowana.
  - Jeszcze nie. Ale nie będziesz tak całymi dniami tu siedziała. Inaczej cię zmuszę siłą. - zagroziła mi palcem, co miało wyglądać poważnie, ale i tak dostrzegłam w jej ciemnych oczach iskierką rozbawienia - To idziesz czy nie?
  - A mam wybór? - odpowiedziałam zrezygnowanym głosem.
  - No nie. - uśmiechnęła się szeroko blondynka. - To o 22 jestem u ciebie. - dodała i wyszła z pokoju.

     Nie zwlekając poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro, moja twarz była blada, a moje ciało wychudzone. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic, odkręcając ciepłą wodę. Gorące strumienie zaczęły spływać po moim ciele powodując u mnie lekką gęsią skórkę. Zdawało mi się, że woda spłukuje ze mnie wszystkie negatywne myśli.
     Wychodząc nałożyłam na głowę ręcznik, nałożyłam bieliznę i udałam się do pokoju po ciuchy. W sumie nie miałam zbytnio dużego wyboru, bo nie chodziłam tak często na imprezy. W końcu zdecydowałam się na czarną sukienkę z dużym dekoltem, która sięgała mi do połowy ud. Miała tylko jeden rękaw z cieniutkiego materiału, który był uszyty na skos. Idealnie pasowała do mojej bladej karnacji.
     Zrobiłam delikatny, dziewczęcy makijaż, pofalowałam końcówki włosów i skierowałam się do pokoju by założyć białe szpilki do mojej mlecznej torebki z Prady. Dostałam ją w prezencie od mojej kuzynki z Ameryki.
     Megan wysłała mi sms'a "czekam przed twoim domem śliczna :**** kocham", więc szybkim krokiem poszłam do drzwi, co nie szło mi za dobrze w wysokich szpilkach.
- Emily! Wychodzę! - wrzasnęłam jeszcze i zatrzasnęły się za mną drzwi.

                                                                   ♥ ~ ♥ ~ ♥

Hej ! Oto pojawił się 2 rozdział na który musieliście trochę poczekac :D W sumie gdyby nie moja przyjaciółka Weronika która bardzo mi pomaga w pisaniu rozdziałów za co jej bardzo dziękuję <3 Ciągle bym była jeszcze w trakcie pisania go. Mam nadzieję że się podoba . Komentarze mile widziane xx.
~ Lola x