A więc, postanowiłam że zmienię główną bohaterkę :D WIEM, WIEM że nie powinnam tak nagle zmieniac ale mam Swoje powody :) Nie gniewajcie się ;* XOXO ~ Lola
<= główna bohaterka wcześniej
<= Główna bohaterka teraz
środa, 27 sierpnia 2014
Rozdział 5
W końcu dojechaliśmy do nieznanego mi miejsca. Wiedziałam tylko, że znajdował się niedaleko plaży, a otaczał go las. W sumie to i lepiej, ponieważ lubię takie miejsca.
Harry wyszedł pierwszy z auta, aby otworzyć mi drzwi. Byłam szczerze zaskoczona, bo niewielu facetów w naszych czasach zdobyłoby się na taki "wyczyn". Podał mi rękę i pomógł wysiąśc. Szliśmy kamienną ścieżką przez niewielki iglasty las.
Brunet, trzymając mnie za rękę, pociągnął za sobą. Byłam trochę zdziwiona tym gestem. Ruszyłam, starając się dotrzymać mu kroku. W gruncie rzeczy byłam bardzo mała w porównaniu do niego, więc robił o wiele większe kroki ode mnie. Pewnie wyglądało to komicznie. Chłopak, który idzie śpiesznie i ciągnie za sobą dziewczynę, która niemal biegnie żeby iść w równym tępie.
Szliśmy w ciszy. Po chwili dostrzegłam drewniany domek na wielkiej polanie i małe punkciki. Usłyszałam także szum morza i świergot ptaków. Gdy byliśmy coraz bliżej wszystko było bardziej widoczne. Chłopak zaprowadził mnie za drewniany domek, a mnie aż zaparło dech w piersiach.
- Ta-da! - roześmiał się.
Zaczęłam się rozglądać z uśmiechem na twarzy. Pod wielkim drzewem rozstawiony był stolik z białym obrusem i krzesłami. Stół był już nakryty. Na środku stał wazon z czerwonymi różami, które pasowały do serwetek. Stały też świeczki, które nadawały romantyczny nastrój. Było też stąd całkiem blisko do plaży.
Spostrzegłam też gitarę, opartą o drzewo.
- Twoja? Myślałam że grasz na pianinie? - zapytałam.
- Nie tylko. - odparł, uśmiechając się. Usiadł na trawie i pokazał ręką abym również usiadła. Tak też zrobiłam. Harry wziął na swoje kolana gitarę i zaczął grać jakąś piosenkę o smutnej rytmie, ale radosnym tekście. Wsłuchiwałam się w rytm melodii i jego słowa. Jego głos i dźwięk gitary wywoływały uśmiech na mojej twarzy.
Po kolacji poszliśmy na spacer. Spacerowaliśmy po plaży. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Świetnie się rozumieliśmy. Harry ciągle mnie rozśmieszał, uwielbiałam jego śmiech.
Niebo było całkowicie czarne, a księżyc świecił w całej okazałości i rzucał delikatny blask, na niebie pojawiły się też miliardy białych punkcików. Wydawały się być tak blisko, a w rzeczywistości dzieliły je miliony kilometrów. Tak spacerując doszliśmy na molo. Nagle poczułam jak Harry obejmuje mnie w pasie i przerzuca mnie przez ramie jednym sprawnym ruchem.
- Harry, co ty robisz?
- Co powiesz na małą kąpiel? - uśmiechnął się szeroko, dochodząc do końca pomostu.
- Oszalałeś?! Ja nie umiem pływać! - krzyknęłam jak histeryczka i próbowałam się jakoś wyrwać, ale trzymał mnie zbyt mocno. On naprawdę miał zamiar wskoczyć ze mną do tej wody. Pobladłam jak ściana.
Harry zaczął się tylko śmiac.
- To wcale nie jest śmieszne - udawałam obrażoną.
- Jesteś bardzo urocza, gdy się złościsz. - w uśmiechu ukazał swoje dołeczki, sprawiając, że się zarumieniłam. Przyznaję, że miałam ochotę pocałować go w te dwa policzki. Księżyc delikatnie oświetlał jego twarz przez co wyglądał jeszcze piękniej.
- Powinniśmy już iść- powiedział i postawił mnie na ziemię ponownie łapiąc za rękę i kierując się do samochodu.
Około północy dotarliśmy pod mój dom.
- Dzięki za dzisiaj, dobrze się bawiłam.
- Ja również się dobrze bawiłem. - odparł z uśmiechem.
- Dobranoc, Harry. - powiedziałam
- Dobranoc, Cassidy. - nachylił się i cmoknął mnie w czoło. Uśmiechnęłam się lekko.
Złapałam za klamkę i wyszłam z samochodu. Jeszcze przez chwilę patrzałam jak samochód Harry'ego znika za rogiem ulicy i potem poszłam do domu.
__________________________________________________________________________
Rozdział wyszedł krótki ale mam nadzieję że się podoba :) Liczę na komentarze! :D
XOXO ~ Lola
Harry wyszedł pierwszy z auta, aby otworzyć mi drzwi. Byłam szczerze zaskoczona, bo niewielu facetów w naszych czasach zdobyłoby się na taki "wyczyn". Podał mi rękę i pomógł wysiąśc. Szliśmy kamienną ścieżką przez niewielki iglasty las.
Brunet, trzymając mnie za rękę, pociągnął za sobą. Byłam trochę zdziwiona tym gestem. Ruszyłam, starając się dotrzymać mu kroku. W gruncie rzeczy byłam bardzo mała w porównaniu do niego, więc robił o wiele większe kroki ode mnie. Pewnie wyglądało to komicznie. Chłopak, który idzie śpiesznie i ciągnie za sobą dziewczynę, która niemal biegnie żeby iść w równym tępie.
Szliśmy w ciszy. Po chwili dostrzegłam drewniany domek na wielkiej polanie i małe punkciki. Usłyszałam także szum morza i świergot ptaków. Gdy byliśmy coraz bliżej wszystko było bardziej widoczne. Chłopak zaprowadził mnie za drewniany domek, a mnie aż zaparło dech w piersiach.
- Ta-da! - roześmiał się.
Zaczęłam się rozglądać z uśmiechem na twarzy. Pod wielkim drzewem rozstawiony był stolik z białym obrusem i krzesłami. Stół był już nakryty. Na środku stał wazon z czerwonymi różami, które pasowały do serwetek. Stały też świeczki, które nadawały romantyczny nastrój. Było też stąd całkiem blisko do plaży.
Spostrzegłam też gitarę, opartą o drzewo.
- Twoja? Myślałam że grasz na pianinie? - zapytałam.
- Nie tylko. - odparł, uśmiechając się. Usiadł na trawie i pokazał ręką abym również usiadła. Tak też zrobiłam. Harry wziął na swoje kolana gitarę i zaczął grać jakąś piosenkę o smutnej rytmie, ale radosnym tekście. Wsłuchiwałam się w rytm melodii i jego słowa. Jego głos i dźwięk gitary wywoływały uśmiech na mojej twarzy.
♥~♥~♥
Po kolacji poszliśmy na spacer. Spacerowaliśmy po plaży. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Świetnie się rozumieliśmy. Harry ciągle mnie rozśmieszał, uwielbiałam jego śmiech.
Niebo było całkowicie czarne, a księżyc świecił w całej okazałości i rzucał delikatny blask, na niebie pojawiły się też miliardy białych punkcików. Wydawały się być tak blisko, a w rzeczywistości dzieliły je miliony kilometrów. Tak spacerując doszliśmy na molo. Nagle poczułam jak Harry obejmuje mnie w pasie i przerzuca mnie przez ramie jednym sprawnym ruchem.
- Harry, co ty robisz?
- Co powiesz na małą kąpiel? - uśmiechnął się szeroko, dochodząc do końca pomostu.
- Oszalałeś?! Ja nie umiem pływać! - krzyknęłam jak histeryczka i próbowałam się jakoś wyrwać, ale trzymał mnie zbyt mocno. On naprawdę miał zamiar wskoczyć ze mną do tej wody. Pobladłam jak ściana.
Harry zaczął się tylko śmiac.
- To wcale nie jest śmieszne - udawałam obrażoną.
- Jesteś bardzo urocza, gdy się złościsz. - w uśmiechu ukazał swoje dołeczki, sprawiając, że się zarumieniłam. Przyznaję, że miałam ochotę pocałować go w te dwa policzki. Księżyc delikatnie oświetlał jego twarz przez co wyglądał jeszcze piękniej.
- Powinniśmy już iść- powiedział i postawił mnie na ziemię ponownie łapiąc za rękę i kierując się do samochodu.
♥~♥~♥
Około północy dotarliśmy pod mój dom.
- Dzięki za dzisiaj, dobrze się bawiłam.
- Ja również się dobrze bawiłem. - odparł z uśmiechem.
- Dobranoc, Harry. - powiedziałam
- Dobranoc, Cassidy. - nachylił się i cmoknął mnie w czoło. Uśmiechnęłam się lekko.
Złapałam za klamkę i wyszłam z samochodu. Jeszcze przez chwilę patrzałam jak samochód Harry'ego znika za rogiem ulicy i potem poszłam do domu.
__________________________________________________________________________
Rozdział wyszedł krótki ale mam nadzieję że się podoba :) Liczę na komentarze! :D
XOXO ~ Lola
niedziela, 17 sierpnia 2014
Przepraszam
BARDZO, BARDZO PRZEPRASZAM za tak długą nie obecność tutaj. Jestem cały czas w rozjazdach, a oprócz tego dolega mi straszny brak weny ;// mam nadzieje że do końca miesiąca uda mi się dodać kolejny rozdział. Mam też nadzieje że mi to wybaczycie. ;*
XOXO ~ Lola
XOXO ~ Lola
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)