piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 2

     Siedziałam na parapecie zaglądając przez okno. Patrzyłam pustym, odizolowanym wzrokiem na uciekających ludzi przed deszczem. Przypominali mi mrówki, które biegają szybko we wszystkie strony. Zabawne. Ludzie są tacy głupi.

*wspomnienie*

''  - Masz, załóż - powiedział, podając mi swoją czarną, skórzaną kurtkę.
  - Po co? - odpowiedziałam, uśmiechając się. Wiedziałam o co mu chodzi, ale nie chciałam tego okazywać. Niech się chłopak pomęczy.
  - Pada deszcz, przecież widzę ze jest ci zimno.
  - Nie prawda. - Zaśmiałam się lekko.
 Odsunęłam się od niego o kilka kroków. Zatrzymałam się, rozłożyłam ręce w błogim geście, spojrzałam w niebo, przymknęłam powieki i pozwoliłam by krople deszczu spadały na moje policzki, rozbijając się na mniejsze, by w końcu spłynąć z mojej zarumienionej z wilgoci twarzy.
    Poczułam jego ciepłe, stanowcze dłonie na mojej talii.
 - Przeziębisz się. - mruknął z czułością i troską zarazem, dotykając delikatnie wargami płatka mojego ucha.
 - Nie obchodzi mnie to - ukazałam moje dołeczki w szerokim uśmiechu, patrząc w jego piękne turkusowe oczy.
  Deszcz nie przestawał padać , a moje już całkiem mokre włosy przylegały do moich policzków.
  Odgarnął opuszkami palców kosmyk włosów za ucho i delikatnie musnął moją dolną wargę, by następnie nasze języki mogły splątać się w namiętnym pocałunku. ''

     Mogłam tak przywoływać wspomnienia związane z nim dniami i nocami. Nienawidziłam go za to że mnie zostawił, odszedł bez jakiegokolwiek wytłumaczenia. Nienawidziłam go za to ze muszę tak cierpieć. Ale i tak miałam cichą nadzieje że on jednak wróci. A co gorsze - im bardziej próbowałam go znienawidzić, tym bardziej czułam, że go potrzebuję. Czułam, że go kocham i nie mogłam temu zaradzić. Niestety.
     Byłam już całkowicie pusta w środku. Nie miałam w sobie wiary. Miałam jednak nadzieję, a to wyniszczało mnie od środka. Dlaczego on mi to zrobił? Wiedział, że byłam zdolna poświęcić dla niego WSZYSTKO. Nawet moje życie.
    A on po prostu bawił się moimi uczuciami.
    Moją godnością.
    Mną.
     Nagle z zamyśleń wyrwał mnie trzask drzwi mojego pokoju, w którym zaraz pojawiła się moja przyjaciółka, Megan.

  - Hej, kochanie. - Podeszła, siadając obok mnie.
  - Cześć - odpowiedziałam, nie uraczając jej moim spojrzeniem.
  - Nie odzywałaś się do mnie już tyle czasu. - powiedziała zatroskana, dotykając mojego ramienia, jakby chciała, żebym się otrząsnęła - zamykasz się w sobie. Martwię się o ciebie. - Patrzyła na mnie , chciała mi pomóc.
  - Przykro mi Meg, ale nie możesz. Chyba nikt nie może... - powiedziałam cicho.
  - Cass, porozmawiasz ze mną? - spytała.
  - Nie mam ochoty. - burknęłam. Byłam za słaba psychicznie na rozmowę z nią. Najpierw musiałam sama wszystko poukładać w swojej głowie, a dopiero potem zgłaszać się po pomoc.
     Megan była jednak uparta, jak sobie coś ubzdura, to już nie jest z nią tak łatwo. Po prostu mam dosyć pytań jak się czuję. Wolę żyć w swoim świecie. Nawet jeżeli mam tam bardziej cierpieć i nigdy więcej się nie odezwać.
  - Cass, przestań żyć przeszłością i zacznij żyć na nowo! Chcę z powrotem tą dawną Cassidy, która się ciągle śmiała i wygłupiała. - przytupnęła nogą w ramach protestu, jak małe dziecko. - bo teraz widzę dziewczynę, której szare komórki wygasły, więc nie potrafi myśleć logicznie. - zamyśliła się - ej, ty może masz autyzm? Psycholog i psychiatra Megan wkracza do akcji!
    Megan zeskoczyła z ogromnego parapetu, wzięła pierwszy lepszy przedmiot, który miała pod ręką i udawała, że bada mnie i moją głowę. Aż trudno było mi się nie roześmiać.
  - Megan nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham i doceniam to co dla mnie robisz - uśmiechnęłam się lekko.
  - Wiem! Dlatego idę dzisiaj na wixe. A ty idziesz ze mną. - skrzyżowała ręce na piersi.
  - Chyba zwariowałaś. Dobrze wiesz ze nie przepadam za imprezami. - odparłam zirytowana.
  - Jeszcze nie. Ale nie będziesz tak całymi dniami tu siedziała. Inaczej cię zmuszę siłą. - zagroziła mi palcem, co miało wyglądać poważnie, ale i tak dostrzegłam w jej ciemnych oczach iskierką rozbawienia - To idziesz czy nie?
  - A mam wybór? - odpowiedziałam zrezygnowanym głosem.
  - No nie. - uśmiechnęła się szeroko blondynka. - To o 22 jestem u ciebie. - dodała i wyszła z pokoju.

     Nie zwlekając poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro, moja twarz była blada, a moje ciało wychudzone. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic, odkręcając ciepłą wodę. Gorące strumienie zaczęły spływać po moim ciele powodując u mnie lekką gęsią skórkę. Zdawało mi się, że woda spłukuje ze mnie wszystkie negatywne myśli.
     Wychodząc nałożyłam na głowę ręcznik, nałożyłam bieliznę i udałam się do pokoju po ciuchy. W sumie nie miałam zbytnio dużego wyboru, bo nie chodziłam tak często na imprezy. W końcu zdecydowałam się na czarną sukienkę z dużym dekoltem, która sięgała mi do połowy ud. Miała tylko jeden rękaw z cieniutkiego materiału, który był uszyty na skos. Idealnie pasowała do mojej bladej karnacji.
     Zrobiłam delikatny, dziewczęcy makijaż, pofalowałam końcówki włosów i skierowałam się do pokoju by założyć białe szpilki do mojej mlecznej torebki z Prady. Dostałam ją w prezencie od mojej kuzynki z Ameryki.
     Megan wysłała mi sms'a "czekam przed twoim domem śliczna :**** kocham", więc szybkim krokiem poszłam do drzwi, co nie szło mi za dobrze w wysokich szpilkach.
- Emily! Wychodzę! - wrzasnęłam jeszcze i zatrzasnęły się za mną drzwi.

                                                                   ♥ ~ ♥ ~ ♥

Hej ! Oto pojawił się 2 rozdział na który musieliście trochę poczekac :D W sumie gdyby nie moja przyjaciółka Weronika która bardzo mi pomaga w pisaniu rozdziałów za co jej bardzo dziękuję <3 Ciągle bym była jeszcze w trakcie pisania go. Mam nadzieję że się podoba . Komentarze mile widziane xx.
~ Lola x




poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 1

     Szłam samotnie po plaży, rozmyślając nad sensem swojego życia, wbijając pusty wzrok w ocean.
Niektórzy ludzie mówią, że dusze zakochanych są połówkami jednej duszy, rozdzielonej przy urodzeniu. I że te dwie połówki ZAWSZE będą dążyć do tego, by się odnaleźć.
Haha, jasne, pomyślałam.
- Głupie czasopisma i tyle. Chyba każdy na tym świecie orientuje się, że miłości nie ma. - powiedziałam sama do siebie.
     ''Gdy wszystkie wspomnienia zlewają się w jedną całość, przynoszą nadzwyczaj wielki żal. Chciałoby się niemal wszystkie zniszczyć, by znów można by było żyć na nowo. Ale się nie da. Wspomnienia wychodzą z najskrytszych zakamarków naszej pamięci i tańcują w podświadomości.", przypomniałam sobie słowa mojej babci. Czasem czuję, że Bóg robi to wszystko specjalnie. Że cierpię tylko dla tego, że lubi patrzeć na moje łzy.
Czułam wielki ból, gdy nie było go nigdzie przy mnie, nie było nikogo. Czy to znaczy że jestem sama ? Już na zawsze? 
Jak długo można tęsknic? Jak długo można pamiętać? 
     Wracałam już z plaży jakąś ścieżką, szukając celu, miejsca na ziemi, sensu życia, ale znajdowałam tylko wspomnienia po nim. Zaczął padać deszcz, który zostawiał mokre ślady na mojej skórze, spływał gorzkimi strumieniami po moich zarumienionych policzkach. W sumie nie przeszkadzało mi to. Lubiłam deszcz od zawsze.
      Zamyślona i przemoknięta, wpadłam na coś, a raczej kogoś wysokiego, potykając się i z pluskiem wpadając w kałużę. Gdy podniosłam wzrok nade mną stał chłopak z burzą brązowych loków na głowie, które były nieco zmoczone od deszczu. Jego zaskoczone, szmaragdowe oczy wpatrywały się we mnie przepraszająco. Wyciągnął do mnie rękę by pomóc mi wstać. Złapałam jego ciepłą dłoń i wstałam, otrzepując się.
- Nic ci się nie stało? - spytał z troską w głosie.
- Nie. Tylko wpadłam do kałuży, boli mnie tyłek i jestem cała przemoczona. - żachnęłam się - co by niby miało się stać? - dodałam poirytowana.
- Nie zrobiłem tego celowo, przepraszam. - odparł - Ale zanim na ciebie wpadłem wydawałaś się bardzo smutna... - zaczął z wahaniem, jakby do czegoś dążył.
- I co z tego? - warknęłam.
     Co on sobie wyobrażał? Że powie zwykłe, nic nie znaczące "przepraszam" i moje mokre i brudne z błota spodnie same się wyczyszczą? Co to, to nie.
- Mam na imię Harry. - powiedział uśmiechając się lekko, jakby bojąc się, że spłoszy przerażone zwierzątko. O nie, tego już za wiele! Miałam serdecznie dosyć tego nachalnego typa.
- Super. - próbowałam go ominąć.
- Ej, pogadajmy! - złapał mnie za ramię.
- A co to niby program "umów się z dziewczyną, która właśnie została przez ciebie cała mokra i brudna"?
- Nie... ale chciałem po prostu się dowiedzieć czemu jesteś taka smutna. Może bym ci jakoś pomógł?
- Daj mi spokój! Ja cię nawet nie znam! - odpowiedziałam podniesionym głosem.


♥ ~ ♥ ~ ♥

Szybkim krokiem skierowałam się do domu. Po krótkim czasie zauważyłam znajomy, jaskrawo-żółty dom, wyróżniający się spośród wielu innych. Otworzyłam furtkę, weszłam na werandę i najciszej jak umiałam zamknęłam za sobą drzwi. Nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie teraz zauważył i prawił mi kazania o tym, że jestem niepoważna i zachowuję się jak dziecko. Dość mam już problemów na dzisiaj. Już byłam przy schodach, gdy usłyszałam za sobą ostry głos mojej matki.
- Cassidy, gdzie byłaś?
- Na spacerze.
- Możemy pogadać? - spytała gniewnie moja rodzicielka.
- Nie mamy o czym. - ucięłam i jak najszybciej pobiegłam po schodach do pokoju, zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć. Od razu zamknęłam drzwi na klucz, położyłam się do wielkiego łóżka, włożyłam słuchawki do uszu i odpłynęłam do krainy Morfeusza.

_________________________________________________________________________________

Tak więc, jest już 1 rozdział. Wiele się nad nim namęczyłam, więc mam nadzieję że się podoba :)
Mam prośbę, jeżeli przeczytaliście, zostawcie komentarz ;*
XOXO,
- Lola X

BOHATEROWIE :)


                                  Cassidy Huffman. 18 lat. 

                         Emily Huffman . 19 lat. Siostra Cassidy.

                                    Harry Styles. 20 lat. 


                                     Megan Brown.18 lat.
                                     Przyjaciółka Cassidy.

Gdy w rozdziałach będą się pojawiały nowe osoby , będę one w zakładce Bohaterowie :))

czwartek, 12 czerwca 2014

WSTĘP :)

Hej! :D Jestem Lola ;* (To nie jest moje imię).Będę pisała własny FanFiction który będzie o jednym z członków zespołu One Direction :D Czyli Harry'm Styles'ie :) Wiadomo będzie on opowiadał o miłości między Harrym a poznaną przez niego dziewczyną :D Na początku miał on być w stylu DARK lecz się rozmyśliłam.  Jest to moje pierwsze opowiadanie, więc nie będzie ono z najwyższej półki, gdyż jestem amatorką. Tak więc, jeżeli będziecie widzieli jakiś błąd, coś wam się nie podobało, będziecie chcieli mnie poprawić... napiszcie mi to po prostu w komentarzu, a ja wtedy postaram się poprawić :D 

PS. 1 rozdział jest w trakcie pisania, lecz ciągle nie jest dokładny i co chwilę robię jakieś poprawki w nim żeby was zainteresował i nie był nudny, więc nie mam pojęcia kiedy go dodam. :) Nie długo dodam także bohaterów. Żegnam ~ Lola x